o mnie

Alicja | shetravels

O mnie

Mam na imię Alicja i podróżuję od 18. roku życia. Po maturze wyjechałam po raz pierwszy na dłużej za granicę, by przez pół roku pracować jako au pair we Francji. Tam spodobało mi się odkrywanie nowych miejsc i poznawanie ludzi z ich niezwykłymi historiami. Tam też po raz pierwszy usłyszałam o couchsurfingu.

Couchsurfing

Przyjaciółka z Hiszpanii, Laura, opowiedziała mi o stronie, która łączy podróżników na całym świecie. Co to znaczy? “Couchsurfing” to dosłownie surfowanie po kanapie, i w najprostszej formie tym właśnie jest – podróżując w dowolnym kraju można zatrzymać się w domu u kogoś, kto nam taką opcję zaoferuje. Działa to w kilka stron – można też gościć innych u siebie, zgrać się z kimś, kto podróżuje w tym samym miejscu lub spotkać na piwo w naszym własnym mieście. Za darmo, bo nie o pieniądze tutaj chodzi, a o poznanie lokalnych mieszkańców, znalezienie nowych przyjaciół  i wyjątkową wymianę kulturową.

Podróżuję z couchsurfingiem od 2014 roku i używałam go dotąd ponad 70 razy (już trochę nie liczę 😉 ) na czterech kontynentach – gościłam innych u siebie, spotykałam się na mieście lub łapałam już w podróży, zostawałam w czyichś domach, mieszkaniach, akademikach; na kanapach, kontynentalnych łóżkach i dmuchanych materacach. Poznałam dzięki temu niezwykłych ludzi o otwartych umysłach i sercach, a z wieloma połączyła nas prawdziwa przyjaźń, która trwa do dziś. Podróżuję solo, ale bardzo rzadko w podróży jestem sama. Couchsurfing to dla mnie po prostu najlepszy sposób podróżowania i każdemu polecam spróbować chociaż raz!

Z wykształcenia jestem tłumaczką i muzykolożką – ukończyłam Romanistykę i Muzykologię na Uniwersytecie Warszawskim. Pochodzę z małej miejscowości w województwie mazowieckim, Garbatki-Letnisko, która jest najcudowniejszym miejscem, w jakim dotąd byłam 😉

Oprócz podróżowania sporo biegam – w 2021 roku przebiegłam swój pierwszy, ale na pewno nie ostatni półmaraton. Uwielbiam też czytać – jestem zadeklarowaną książkoholiczką. Najchętniej sięgam po reportaże, literaturę piękną i młodych polskich autorów. Potrafię pochłonąć kilkanaście książek w miesiącu i nie wyobrażam sobie wyjść z domu na dłużej bez książki, czytnika albo audiobooka w uszach. Do słuchawek wpuszczam też dużo jazzu, najczęściej moje dwie niespełnione miłości z gimnazjum – Milesa Davisa i Krzysztofa Komedę (ale Young Leosia też się trafi, choć z pewnością to nie miłość nas łączy).